Jak giną palestyńscy projektanci i konstruktorzy dronów

Konstruowanie dronów to zajęcie ciekawe i niegroźne, chyba że drony należą do Hamasu i mają nieść ze sobą niespodziankę. Tak właśnie w 2014 Hamas określał chmarę uzbrojonych samolotów bezzałogowych, lecących na Izrael: niespodzianka!

Powiązany z Hamasem konstruktor dronów i zdalnie sterowanych łodzi podwodnych ginie zastrzelony pod własnym domem w Tunezji. Miejsce zamachu obejmują obiektywy kamer, ale ktoś usunął nagrania. Kto mógł stać za atakiem?

Sytuacja Hamasu
Czasy, gdy państwa islamskie aktywnie wspierały Hamas, minęły. Może nie całkiem i nie bezpowrotnie, ale dziś z bronią dla Palestyńczyków nie jest łatwo. Po zamachu z 2013 w Egipcie większość arabskich sąsiadów odwróciło się od Hamasu. Teraz wspiera go tylko Katar i Turcja. Istnieją podejrzenia, że broń do tej organizacji płynie z Korei Północnej, ale nawet jeśli tak się dzieje, pomoc ta nie może być porównywalna z tą, która pochodziła od sąsiadów Palestyny. To oznacza, że Palestyńczycy zapewne muszą posiłkować się rozwiązaniami tańszymi a sprawdzonymi. Np. pracą intelektualną miejscowych inżynierów i zasobami ludzkimi z bliskich państw, oficjalnie już niesprzyjających Hamasowi, ale wciąż pełnych oddanych sprawie bojowników.

Hamas, organizacja uznawana za ekstremistyczną przez UE, USA, Kanadę, Japonię oraz oczywiście Izrael, odcina się od terroru wiązanego z Państwem Islamskim. „Terroryzm nie ma religii” – podkreślał szef rady ds. stosunków międzynarodowych Hamasu, wypowiadając się w 2015 nt. zamachów w Paryżu. Wygląda na to, że Hamas zainteresowany jest wyłącznie walką o swoje interesy w Strefie Gazy. Walka o niewielki obszar nawet z wielokrotnie większym przeciwnikiem jest możliwa nawet wtedy, gdy posiada się niewielkie środki i wie, jak ich użyć.

Np. dronów bojowych.

Śmierć leci na Izrael
Średnie zaludnienie w Izraelu wynosi 377 osób na km2. W trakcie eksplozji nawet stosunkowo niewielkiego ładunku przy takim zaludnieniu można mieć prawie 100% pewności odpowiedniego skutku: wyeliminowania pewnej ilości żołnierzy wroga (mężczyzn i kobiet) oraz wywołania ważnego wrażenia psychologicznego na ludności cywilnej. Miast bezmyślnie rzucać się w samobójczym zamachu na wroga, lepiej pomyśleć o stosowaniu bardziej inteligentnej formy ataku. Samoloty bezzałogowe to ciekawe rozwiązanie – nadlatują szybko, trafiają precyzyjnie nad cel, są małe a zatem trudne do wyśledzenia i namierzenia przez formacje przeciwlotnicze. Armie świata informują, że ich drony na ogół są stosowane do obserwacji i rozpoznania. Rzadziej są dedykowane do wykonywania działań bojowych (określa się je wtedy jako Unmanned combat air vehicle UCAV). Mimo że rozwiązanie, które oszczędza życie załogi statku powietrznego, dla wielu sił zbrojnych wydaje się atrakcyjne, to obecnie zwraca się uwagę na coraz więcej wątpliwości natury etycznej przy stosowaniu dronów. „Tego typu roboty ułatwiają rządom rozpoczęcie wojny. Politycy uważają, że w ten sposób nie poniosą żadnych strat” – twierdzi dr Robert Sparrow, filozof z Monash University. Eksperci wojskowi podkreślają, że dron to tylko narzędzie w rękach kompetentnych ludzi armii, że wojny w ten sposób się nie wywoła i że jest to interesujące rozwiązanie, minimalizujące ewentualne straty własne, ale też bezpieczne dla ludności cywilnej na terytorium wroga.

No, chyba że dronem operowałby ktoś, kto reprezentuje organizację ekstremistyczną, terrorystyczną i lekceważącą Konwencję Genewską. Wtedy dron wojskowy to nie tylko kwestia etyki w rękach odpowiedzialnych wojskowych, a groźna broń wycelowana zarówno w cele militarne, jak i cywilne.

W 2014 roku Hamas przedstawił opinii publicznej zdjęcia swojego drona. Ababil-1, irańska broń, miał około 2,9 m długości, a jego zasięg to około 240 km i jest w stanie pomieścić do 40 kg ładunku, np. materiałów wybuchowych lub sprzętu fotograficznego. Izrael już od 2012 mówił o zagrożeniu atakami UCAV, wskazując, że dron jest groźniejszą bronią niż dotychczas stosowane przez terrorystów metody. W 2013 zestrzelono drona używanego najprawdopodobniej przez inną organizację terrorystyczną – Hezbollah.

Niedobrze.

Metody zwalczania dronów

Nadlatujący UCAV to w gruncie rzeczy taki sam statek powietrzny jak samolot załogowy, a zatem da się go wyśledzić i zestrzelić przez system obrony powietrznej. Wśród metod detekcji dronów znajdują się: termowizja, detekcja audio i wideo, radiolokacja. Przeciwdziałać wtargnięciom dronów zależy od rodzaju UCAV, można do tego używać amunicji specjalnej, laserów, konwencjonalnego ostrzału lub przechwytywać statki powietrzne wroga przez własne roboty. Można też przeciwdziałać u źródła, czyli zapobiegać konstruowaniu i produkowaniu dronów.

Np. usunąć konstruktora takowych lub pośrednika sprowadzającego części do produkcji. Całkiem usunąć. Ostatecznie.

Hamas i Hezbollah mają wielu oddanych ludzi. Ci, którzy znajdują się w Strefie Gazy oraz Libanie, pilnują wprowadzania i przestrzegania prawa koranicznego, spośród nich rekrutuje się bojowników o porządek i wolność od światowego imperializmu. Jednak niewielu z nich to ludzie wykształceni i nie chodzi tu o studiowanie Koranu. Zapleczem dla obu organizacji są inżynierowie z pobliskiej Tunezji, a także dalszej Malezji.

Takim specjalistą był tunezyjski inżynier lotnictwa Mohammed Zawahri. Zawahri pracował w jednostce lotniczej Iz al-Din al-Qassam. Na początku kariery był pilotem. Potem powierzono mu ważniejsze działania – był odpowiedzialny za wdrożenie do produkcji oraz sam proces produkcyjny małych dronów. Zajmował się również szkoleniem członków wojskowego skrzydła Hamasu. Według pewnych źródeł do 2013 roku wykonał również podobną pracę dla Hezbollahu, działając w Libanie i Syrii. Po powrocie do Tunezji Zawahri utrzymywał kontakty ze skrzydłami wojskowymi Hezbollahu i Hamasu oraz wielokrotnie odwiedzał Liban oraz Turcję. Warto dodać, że dowództwo Hamasu znajduje się właśnie w Turcji, po cichu, ale bez wahania wspierane przez turecki rządHaaretz.com podaje też, że gazeta Al-Khaleej twierdziła, że Zawahri otrzymywał groźby w ciągu ostatnich kilku lat ze względu na jego zaangażowanie w produkcję dronów. Z kolei libańska gazeta Al-Akhbar podała, że Zawahri pracował w wojskowej grupie Hamasu od lat 90., a także w Hezbollahu.

Zawahri – sądząc po jego zachowaniu – czuł się jak prawdziwy inżynier, naukowiec, pasjonat swojej pracy. Nie ukrywał się, choć biorąc pod uwagę to, jak cenny był dla dwóch organizacji terrorystycznych, mógł domyślać się, że znajduje się na celowniku służb specjalnych wielu krajów. Na swoim profilu fejsbukowym publikował zdjęcia, na których konstruował statki powietrzne.

W południowej Tunezji założył klub dla miłośników lotnictwa, coś w rodzaju klubu modelarskiego dla dzieci i młodzieży. Według doniesień prasowych (Haaretz.com) był po prostu szefem lotnictwa cywilnego w południowej Tunezji. W związku ze swoją działalnością z chęcią umówił się na wywiad z tunezyjską dziennikarką, zainteresowaną kwestiami lotnictwa.

Istnieje możliwość, że to owa Tunezyjka, na stałe ponoć mieszkająca na Węgrzech (widocznie mówiła ze zniekształconym akcentem i zapominała słowa w ojczystym języku), była łączniczką, która dokładnie opisała zwyczaje Zawahriego i przekazała je osobie, która tydzień później wystrzeliła do niego sześć kul do z broni wyposażonej w tłumik. Strzelec był wysoko wykwalifikowany: strzały oddał z bliskiej odległości, bez strachu ani wahania, trzy w głowę swojego celu i trzy w korpus. Upewniwszy się, że pocisku sięgnęły celu, bez zatrzymywania się opuścił miejsce zdarzenia. Tak zginął Mohammed Zawahri, konstruktor dronów, nowej, strategicznej broni Hamasu i Hezbollahu.

Co więcej, źródła podają, że kamery wideo w pobliżu miejsca zamachu zostały zmanipulowane przez nieznane osoby – nie znaleziono żadnego nagrania z momentu zamachu, a w chwili ataku kamery rzekomo pokazywały nagrany wcześniej materiał. Jak w filmie sensacyjnym. Najwyraźniej zamachowcy nauczyli się na swojej poprzedniej wpadce (wkrótce opiszemy wcześniejszy zamach, w którym nagrań było zaskakująco dużo).

Kto stoi za zamachem?

Jak to kto? Mossad! „Brygady Qassam opłakują męczennika Palestyny, męczennika narodu arabskiego i muzułmańskiego, przywódcę Qassam, inżyniera i pilota Mohammada Zawahriego, który został zamordowany przez syjonistyczne, zdradzieckie ręce w czwartek w Sfaxie” – oświadczył Hamas. Organizacja przeprowadziła własne wnikliwe śledztwo, ustalając, że zamachem stoją agenci Mossadu posługujący się bośniackimi paszportami, którzy opracowywali plan zamachu, śledząc każdy krok Zawahriego przez aż 4 miesiące.

Mossad oczywiście nie zamierzał niczego potwierdzać. Przy okazji innego zamachu, na innego inżyniera powiązanego z Hamasem, izraelski minister obrony oświadczył kwaśno, że wśród organizacji terrorystycznych „jest zwyczaj obwiniania Izraela” za każdą taką egzekucję. Izrael jednocześnie „zastrzega sobie prawo do walki z terroryzmem poza granicami swojego kraju”.

Władze Tunezji podjęły oczywiście własne dochodzenie. Policja Tunezji znalazła dwa pistolety wraz z tłumikami w porzuconym samochodzie. Badania balistyczne potwierdziły, że z jednego z nich zabito Zawahriego. Namierzono 10 osób powiązanych z zamachem, zatrzymano 8, winni mieli być powiązani ze Szwajcarią oraz Belgią. Zatrzymano również tunezyjsko-węgierską dziennikarkę. Nie, w oficjalnych ustaleniach raczej nie byli powiązani z Mossadem.

Mossadowi przypisuje się w ostatnich latach m.in. te zabójstwa:

  • 2008 rok, Damaszek, starszy działacz Hezbollahu Imad Mughniyeh, wysadzony we własnym samochodzie,

  • 2010, Dubaj, Mahmud al-Mabhouh, starszy członek sieci przemytu broni w Hamasie, znaleziony martwy w hotelu w Dubaju (o tej historii jeszcze napiszemy osobną historię),

  • 2013, Bejrut, Hassan al-Laqqis, szef technologicznego aparatu Hezbollahu, zastrzelony przez zabójców,

  • 2015, Syria, Samir Kuntar – terrorysta Druzy, który pracował dla Hezbollahu po zwolnieniu z izraelskiego więzienia, zabity w wyniku zamachu rakietowego,

  • 2016, Tunezja, Mohammed Zawahri, specjalista wdrożenia i produkcji dronów, zastrzelony pod domem,
  • 2018, Kuala Lumpur, Fadi Muhammad al-Batash, kontynuator pewnej części dzieła Zawahriego, zastrzelony w drodze na poranną modlitwę.

Na powyższej liście jest kolejny konstruktor dronów, ten który przejął schedę po Zawahrim w Hamasie. Zaraz o nim opowiemy, ale najpierw – Malezja.

Terroryzm – ważna gałąź gospodarki kraju

Rząd Malezji oficjalnie i konsekwentnie od dawna zaprzecza zarzutom Izraela, jakoby zapewniał schronienie terrorystom z Hamasu. Malezja twierdzi, że jej pomoc dla Hamasu jest prowadzona tylko z powodów politycznych, moralnych i humanitarnych. Terroryści nigdy tam nie ukrywali się, a tym bardziej nie szkolili. Izrael twardo obstaje, że pod przykrywką charytatywnych komitetów Międzynarodowego Uniwersytetu Islamskiego w Malezji palestyńscy studenci są potajemnie rekrutowani do skrzydła wojskowego Hamasu. Następnie wysłani do Turcji w celu odbycia szkolenia wojskowego. Stamtąd dalej przerzucani na Zachodni Brzeg do komórek terrorystycznych.

Według obserwatorów bliskowschodnich konfliktów Malezja od lat jest centrum szkoleniowym dla pracowników wojskowego skrzydła organizacji terrorystycznej kontrolującej Strefę Gazy. Rząd Malezji uroczyście zaprzecza, ale ustalenia izraelskich służb specjalnych są jednoznaczne. Malezja regularnie szkoli terrorystów nie tylko dla Hamasu ale i dla Państwa Islamskiego. W 2010 szkolono tam dla Palestyny paralotniarzy. Oficjalne stosunki Malezja-Strefa Gazy są niesłychanie przyjacielskie, a premier Malezji nawet wyraził ubolewanie z powodu zamachu na szefa Hamasu. W wyniku dochodzenia i operacji prowadzonych przez Szin Bet niedawno aresztowano aż 93 Palestyńczyków, przeszkolonych terrorystów, studentów chemii i inżynierii, przygotowywanych do konstruowania własnej broni.

I tu pojawia się jeden z ostatnich opisywanych przez nas bohaterów (choć sądząc po działaniach ugrupowań terrorystycznych Bliskiego Wschodu na pewno nie ostatni w historii), specjalista nr 2…

…Fadi Muhammad al-Batash

 

Islamski ruch oporu opłakuje syna swoich synów, sprawiedliwego i rycerza jego rycerzy, uczonego młodych uczonych palestyńskich i strażnika Księgi Allaha, syna Jabalyi. Męczennik wyróżniał się doskonałością i kreatywnością naukową oraz wniósł istotny wkład w tę dziedzinę oraz uczestniczył w międzynarodowych konferencjach w dziedzinie energii. Męczennik był wzorem w poszukiwaniu Boga i pracy w sprawie palestyńskiej” – takie oświadczenie pojawiło się na stronie Hamasu w dniu zamachu na Fadiego Muhammada al-Batash. W wersji angielskiej jest o wiele bardziej wstrzemięźliwe, za to podkreśla zasługi naukowe zmarłego.

Fadi Muhammad al-Batash, 35-letni naukowiec, pasjonat swojej pracy, nauczyciel i inspirator dla młodych ludzi, zafascynowanych zagadnieniami energii i nowoczesnych rozwiązań inżynieryjnych został zabity w kwietniu 2018 w Kuala Lumpur w Malezji. Zabójstwa, a w zasadzie egzekucji, dokonało dwóch strzelców na motocyklu, oddając z bliska 20 strzałów i oddalając się natychmiast po sprawdzeniu, że ofiara nie żyje. Al-Batash akurat szedł na poranną modlitwę z domu, od kochającej żony i trójki małych dzieci. Świadkowie zeznali, że widzieli dwie osoby w kaskach – wysokich mężczyzn (ok. 180 cm wzrostu) o jasnej karnacji, siedzących na motocyklu marki BMW przez ponad 20 minut w pobliżu meczetu. Osoby te pozostały nierozpoznane, ale dla wszystkich było jasne, z czyjego polecenia działały.

Swoje oburzenie i głęboki smutek wyraził natychmiast Hamas, a za nim oświadczenia składały osoby prywatne – koledzy i przyjaciele zabitego oraz, oczywiście, nieutulona w żalu rodzina. Hamas wystawił zbrojną wartę honorową w trakcie pogrzebu. O zabójstwo oskarżono Mossad.

Fadi al-Batash był rzeczywiście sumiennym człowiekiem nauki, oddanym swojej pracy. Tematem jednego z jego artykułów, opublikowanych z dwoma kolegami z Międzynarodowego Islamskiego Uniwersytetu Malezji była analiza wyzwań związanych z integracją bezzałogowych statków powietrznych w zastosowaniach cywilnych. Palestyńczyk od 10 lat przebywał w Malezji, studiując tam i ucząc młodzież. Znajomi podkreślali, że nie angażował się w sprawy polityczne, choć w mediach społecznościowych zdarzało mu się krytykować Izrael.

Tymczasem Izrael twierdzi, że główną działalnością al-Batasha nie były prace nad ulepszaniem infrastruktury energetycznej, a produkcja rakiet oraz nadzorowanie systemów naprowadzania rakiet oraz dronów. W ostatnim czasie pojawiły się nowe informacje o zabitym. Amerykański Newsweek podaje, że al-Batash był członkiem zespołu zajmującego się negocjacjami i zakupem komponentów do rakiet Hamasu. Ów zespół miał negocjować z Koreą Północną.

Raport ONZ z 2017 roku mówi, że wojska północnokoreańskie poprzez podstawiony podmiot gospodarczy handlują swoim sprzętem wojskowym z Kuala Lumpur. Malezja jest jednym z niewielu krajów, które utrzymują zażyłe stosunki z Koreą Północną. Obywatele obu krajów mogą podróżować do swoich krajów bez wiz. Malezja kupuje broń od Koreańczyków i przekazuje dalej w ramach pomocy humanitarnej Hamasowi, Hamas zaś deleguje do pracy inżynierów, którzy są w stanie efektywnie wykorzystać otrzymywane dobra. Broń przechodzi przez Turcję do Strefy Gazy, a także do krajów, w których stałe dostawy broni są szczególnie potrzebne, np. do Syrii.

Kilka lat temu w Malezji przebywało pomiędzy 3 a 5 tysięcy studentów palestyńskich i nic nie wskazuje na to, by liczba ulegała zmniejszeniu. Studenci uczą się pilnie, tworząc nowe kadry intelektualne dla Palestyny oraz – czego domniemywać można, obserwując np. ceremonie pogrzebowe dotychczasowych ofiar opisanych tu zamachów –  dla struktur ekstremistycznych, jak Hamas czy Hezbollah. Korea Północna, mimo zaognionych po morderstwie brata Kima stosunków z Kuala Lumpur, cały czas handluje z Malezją. Przedmiotem handlu nie jest żywność ani maszyny rolnicze. Przedmiot handlu ma docierać do Palestyny, a to z kolei wynika z ponad 50-letnich doskonałych stosunków wzajemnych. Korea Północna chętnie wygłasza oświadczenia potępiające działania Izraela i nazywające je „zbrodniami przeciwko ludności”, zapewniając sobie tym samym stały dopływ środków w zamian za towary, które eksportuje do jednych z niewielu państw, które chcą z nią handlować.

A jaki jest stosunek Izraela do poczynań organizacji Hamas i Hezbollah? Najlepiej zilustrować to może wypowiedź ministra edukacji (tak!) Izraela, Naftali Bennetta, powtarzana przez agencje informacyjne po ostatnich wyborach parlamentarnych w Libanie „Państwo Izrael nie będzie rozróżniać suwerennego państwa Libanu od Hezbollahu i uzna Liban za odpowiedzialnego za wszelkie działania na jego terytorium„. Reuters powtarza przy tym sformułowanie „w przyszłej wojnie”… Państwo Izrael nie będzie odróżniać państwa od organizacji terrorystycznej w przyszłej wojnie.

źródło: zaufanatrzeciastrona.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *