Jak nie handlować narkotykami w sieci, czyli „polecam tego allegrowicza”

Sowa sprzedawała heroinę różnych typów, tak jak i Czarny Apollo*. Czarny Apollo pracował razem ze Strefą 51. Lodowy Orzeł handlował danymi osobistymi i numerami kart kredytowych. Ford zarobił milion dolarów. Towar za BTC – tak jak na całym AlphaBay.

Założyciel AlphaBay nie żyje, to już wiecie. W lipcu 2017 w Tajlandii zatrzymano domniemanego właściciela serwisu w sieci, Alexandre Cazesa. Cazes jednak nie wyszedł z aresztu w Bangkoku, nie doczekał ekstradycji. Znaleziono go powieszonego w celi na ręczniku. Starzy policjanci przy czytaniu takich informacji wzruszają ramionami – desperacja albo ktoś pomógł. Ci, którzy ze mną rozmawiali w ostatnich dniach, przy słowie „desperacja” wzruszali ramionami bardziej. Tak jakby podkreślali, że ten scenariusz wydaje im się mniej prawdopodobny.

W sieci handel nielegalnym towarem wydaje się bezpieczniejszy niż na ulicy. Kontakt dealer-kupiec jest czysty, spokojny, ryzyko przemocy fizycznej nie istnieje. Dla marzących o niekontrolowanym handlu (a.k.a. „bezpieczny i wolny handel”) platforma taka jak Hansa lub AlphaBay to terra repromissionis, gdzie nie ma ryzyka, a jednak jest fun. Przychodzi jednak moment, gdy w mediach zaczyna się wspominać nazwy owych platform w kontekście słów takich jak „aresztowano”, „policja” czy „ekstradycja” oraz bardziej nieprzyjemnych „samobójstwo”, a nawet „zabity”. Nielegalny towar ktoś musiał wyprodukować i przy zamknięciu kanału dystrybucji, może się zdenerwować albo utratą towaru, albo – i tego nie da się zrekompensować – możliwością utraty anonimowości.

Polecam tego allegrowicza
AlphaBay przynosił swojemu administratorowi niemałe zyski. O ich wielkości, a raczej o tym, co za nie kupił Alexandre sobie i swojej żonie, możecie przeczytać TUTAJ. To oczywiście nie jest żaden gigantyczny majątek, trudno by było zaimponować nim w Apple czy Google, ale dla ciułaczy czarnego rynku fraza „lambo, porche i kilka domów” mogła brzmieć jak obietnica raju na ziemi. A Cezes nie widział powodu, by raz czy drugi nie pochwalić się swoją fortuną na forach internetowych. To z pewnością mogło wpłynąć na wyobrażenia innych entuzjastów wolnego handlu o ich przyszłych Bardzo Dużych Pieniądzach.

Wśród tych entuzjastów byli: Sowa, Czarny Apollo, Strefa 51 i Lodowy Orzeł. A także całkiem zwyczajni Jeremy, Joshua, Skylaar i Robert. I wielu innych. Panowie poznali się wirtualnie na jednym z forów tematycznych w darkwebie. Aby korzystać z takiego forum, nie trzeba być „hakierem” ani zdeterminowanym bandytą. Obrót prochami, bronią czy innym utożsamianym w normalnym świecie z niebezpieczeństwem towarem, z poziomu obsługi domowego komputera wydaje się zajęciem spokojnym, czystym. Gdy więc okazało się na forum, że dla osób posiadających „wspólne zainteresowania” pojawiła się platforma dająca możliwość handlu, wyżej wymienieni panowie postanowili założyć na niej swoje sklepiki.

Chrissano Leslie, ksywa „Owlcity” – Sowa z Jamajki – sprzedawał heroinę, kokainę, fentanyl, leki psychotropowe oraz żwir czyli flakkę. Żwir, ze względu na swoje działanie, jest towarem, który w Stanach zwalczany jest ze szczególną zaciekłością. Osoba, która spaliła flakkę, znajduje się pod jej działaniem od 3 godzin do 3 dni. Halucynacje, psychozy, całkowite zaburzenie postrzegania świata, zupełne zniesienie odczuwania bólu, nadludzkie supermoce – to wszystko sprawia, że po żwirze można skrzywdzić trwale siebie i wiele niewinnych osób. Handlowanie flakką kusi ze względu na niewiarygodnie wysokie zyski (1,5 tys. USD w zakupie u producenta i 50 tys. USD po podziale na działki i sprzedaży w USA). Jednak siła nowego narkotyku jest taka, że policja z pełnym zaangażowaniem szuka każdego sprzedawcy.

ak też i było w przypadku sklepiku Sowy. Sklepik założony na AlpaBay regularnie odwiedzali agenci Drug Enforcement Administration. Dokonali w nim kilku zakupów podczas trwającego całe miesiące śledztwa. Sowa sprzedawał im je od lipca 2015 do marca 2016. Leslie, jak i inni sprzedawcy AlphaBay, wdrożył ze swojej strony standardowe działania, które miałyby go uchronić od złapania. Towar wymieniał na bitcoiny. Pełna anonimowość. Problem jednak pojawia się, gdy w pełni anonimowy sprzedawca ma przesłać w pełni anonimowemu klientowi zamówioną przesyłkę. Innymi słowy – jest taki moment, w którym trzeba wyjść z sieci – i to jest ten moment, gdy dokonuje się aresztowań.

Agenci byli w stanie prześledzić przesyłki wysyłane do nich z urzędu pocztowego w Miramar. Po przesyłce do kłębka – teraz wystarczyło tylko sprawdzić, czy na stronie US Postal Service, ktoś nie sprawdzał zamawianych przez policjantów priorytetowych przesyłek z prochami. W ten sposób namierzono komputer w położonej niedaleko od poczty posiadłości. Gdy zapukano do drzwi domu w Miramar, Chrissano Leslie starał się jak najszybciej spuścić dowody rzeczowe w toalecie. Nie zdążył.

W laptopie Sowy znaleziono cała historię jego działalności handlowej: ponad 1000 transakcji. 98% recenzji użytkowników produktów Sowy była bardzo pozytywna. Polecamy tego allegrowicza, doskonały towar, szybka dostawa – „great communication, great product, great vender. Order with confidence”. To właśnie ta dbałość o klienta sprawiła, że tak łatwo namierzono handlarza – zwykłe przesyłki pocztowe o wiele trudniej śledzić niż priorytety. Gdy klient skarżył się, że jego paczuszka nie została dostarczona, Leslie logował się na stronę poczty, by zlokalizować paczkę. Cap! – namierzony.

Obrona Leslie argumentowała, że Sowa był tylko malutkim handlarzem, takim samym jak handlarze na ulicy, a że nie stał na ulicy, to nawet dobrze, bo bez przemocy, bez broni, bez rozlewu krwi. Rozprowadzał bardzo małe ilości towaru – łącznie około trzech funtów nielegalnych substancji i 1100 tabletek w trakcie całej swojej działalności na AlphaBay, a także na Agorze i Abraxas. Mały, czysty handel.

Lesliego wspierali przyjaciele i rodzina. Matka i żona zeznawały zgodnie, że Leslie jest porządnym, pracowitym człowiekiem, który zasługuje na niski wymiar kary. Matka nawet cytowała Pismo. Leslie zaś przysięgał, ze za handel narkotykami wziął się tylko dlatego, że stracił pracę i próbował zarobić na utrzymanie rodziny.

Sędzia nie wyraził zrozumienia i przychylił się do wniosku prokuratora: 5 lat i 10 miesięcy odsiadki, a po niej – najprawdopodobniej – deportacja.

Bardzo dużo dobrych sprzedawców

AlphaBay była sporą platformą. Od maja 2015 do lutego 2017 przeprowadzono tam 4.023.480transakcji w bitcoinach, co w 2017 roku stanowiło równowartość około 450 milionów USD. Prowizja w wysokości 2% wynosiłaby min. 9 milionów USD (a jeśli się weźmie pod uwagę ostatnie skoki kursu bitcoina, to o wiele, wiele więcej). Chętnych do tego tortu musiało być sporo, czyli działało na niej więcej handlowców, nie tylko Owlcity. W amerykańskim śledztwie, w wyniku którego zaaresztowano m.in. Sowę dowiedziono, że 122 sprzedawców reklamowało u siebie fentanyl, a 238 heroinę. Wg innych danych działało tam 40 tys. sprzedawców i korzystało z niej 200 tys. użytkowników. Do publicznej wiadomości poza darkwebem trafiły dane następujących sprzedawców, względem których przedłożono akty oskarżenia, a niektórych już skazano:

  • Jeremy P. Achey, Middle District of Florida, (akt oskarżenia złożony 19 lipca 2017),
  • Joshua J. Kelly, południowa dzielnica Florydy, (akt oskarżenia złożony 23 czerwca 2017),
  • Skylaar Ford, District of Oregon, (w toku sprawy),
  • Chrissano S. Leslie, (skazany 2 maja 2017),
  • Kevin C. Fusco, Complaint, (akt oskarżenia złożony 20 kwietnia 2017),
  • Chukwuemeka Okparaeke, Nowy Jork, (akt oskarżenia złożony 12 kwietnia 2017),
  • Abudullah Almashwali, Eastern District of California, (skazany 14 kwietnia 2017),
  • Robert Kenneth Decker, (skazany 17 lutego 2017),
  • Chaudhry Ahmad Farooq, California, (skazany 17 stycznia 2017),
  • Aaron James Glendale, Georgia, (skazany 1 grudnia 2016),
  • David Ryan Burchard, Kalifornia, (akt oskarżenia złożony 7 kwietnia 2016).

To m.in. oni korzystali z AlphaBay.

Jak toczą się ich losy? Np. Abudullah Almashwali, Jemeńczyk z Brooklinu, bez kombinowania przyznał się do sprzedaży znaczących ilości kokainy i heroiny. To on nosił wspomniany tu na początku pseudonim Strefa 51 (Area51). Od Strefy 51 tajni agenci kupowali heroinę dwukrotnie. Wspólnik Jemeńczyka, Pakistańczyk Chaudhry Ahmad Farooq, Czarny Apollo (DarkApollo), przyznał się do sprzedaży na AlphaBay 600 g heroiny za około 134 tys USD w bitcoinach. Ostatecznie obaj zostali skazani: Almashwali na 6,5 roku więzienia, Farooq na 23 miesiące. Farooq był tylko pomocnikiem małego formatu.

W porównaniu do nich Skylaar Ford, w momencie zatrzymania zaledwie 22-letni student, to prawdziwy rekin handlu na Alphabay. Skylaar na tej platformie wykonał 1684 transakcje i zarobił ponad milion dolarów. Handlował heroiną i esctasy. Podczas zatrzymania znaleziono u niego pół kilo ecstasy, co – wg policji – było ilością daleko wykraczającą poza użytek własny, czy drobny handel detaliczny. Dragi w hurcie kupował z Holandii, a dostarczano mu je zwykłą pocztą poprzez Alaskę, z nazwiskiem jego mamy jako nadawcy. Pytany o przesyłkę przez agentów początkowo obstawał, że to zabawka dla jego psa. Hm, w tym jednym detalu ta historia brzmi znajomo, ale chyba tylko w tym…

Aaron James Glende, pseudo Lodowy Orzeł (IcyEagle) różnił się od innych zatrzymanych, oskarżonych i skazanych z tej historii. Glende nie handlował dragami, a danymi – jego specjalnością były kradzione dane osobowe i dane o kontach bankowych, a także dane logowań do AlphaBay. Zarejestrował na swoim koncie w AlphaBay 300 aukcji z danymi logowania lub osobistymi danymi identyfikującymi do sprzedaży, w tym dane uwierzytelniające do konta bankowego. Na przykład w jednej z transakcji opisał towar jako „High Balance SunTrust Logins 30K-150K Available” – zatem 300 transakcji w rzeczywistości dotyczyło setek tysięcy (lub więcej) danych tego typu. Glende napisał w ofercie sprzedaży: „Oto dostarczam świeżutko zhackowane loginy do kont Sun Trust Bank”.

Od Glende’a tajny agent zakupił pakiet danych zawierający nazwy użytkowników, hasła, adresy pocztowe, adresy e-mail, numery telefonów i numery kont bankowych należące do klientów banków. Po przeszukaniu komputera Glende ujawniono, że posiadał on ponad 2800 nieautoryzowanych dostępów, w tym 944 nazwy użytkownika i hasła do kont bankowych, 1243 nazw użytkowników i hasła do innych kont elektronicznych, 123 numery ubezpieczenia społecznego, 386 numerów kart kredytowych i 123 numery kont bankowych.

W toku postępowania wyszło, że Glende jest o wiele bardziej zdemoralizowanym przestępcą niż w gruncie rzeczy detaliczni sprzedawcy dragów. Kompletnie go nie obchodziło czy i kogo skrzywdził oraz na jakiej wielkości straty materialne naraził swoje ofiary. Wyrok mimo wszystko niewielki – 4 lata i 2 miesiące więzienia.

Przykład Glende’a szczególnie wyraźnie pokazuje, że prawdziwie „wolny handel”, za którym tęskni wielu, daje możliwości nieskrępowanego krzywdzenia ludzi, którzy nigdy nie wyrażali zgody na wciąganie ich w ciemną stronę mocy. Handlarze narkotyków musieli prędzej czy później opuścić anonimową sieć, bo towar, którym obracali, był w 100% realny – i tu czyhało niebezpieczeństwo, którego nie zniweluje żadna anonimowa sieć. A Cazes? Cazes zamiast skorzystać z posiadanych – niemałych przecież – pieniędzy i bronić się do upadłego, po prostu nagle zakończył życie. Sądząc po minach policjantów, z którymi omawiałam tę historię, mało prawdopodobne, by zrobił to sam. Gdzie duże pieniądze, tam dużo chętnych, a im wyżej stoją, tym bardziej nie chcą utracić anonimowości.

*Tłumaczenia pseudonimów/nicków nie są dokładne i mają odzwierciedlać klimat unikalnego geek-gangsta świata. Licentia poetica, drodzy czytelnicy!

źródło: zaufanatrzeciastrona.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *