Jak pracownik banku PKO próbował ukraść złoto za 160 000 PLN i wpadł

Oszustwa na lewego Dotpaya przez OLX, scamy na Facebooku wyłudzające środki na krytptowaluty. To przekręty dla maluczkich! Chrzanić krytowaluty! Tylko złoto ma sens! Takiego zdania musiał być pewien pracownik banku PKO, który skorzystał z służbowych uprawnień, aby za złoto zapłacić cudzymi pieniędzmi. Poniżej opisujemy jak oszust wpadł i jak sprzedawca złota pomógł w jego złapaniu i sam uniknął problemów. Tę historię powinni przeczytać wszyscy, którzy handlują w internecie kosztownymi przedmiotami.

Sprzedaż złota przez internet

Nasz Czytelnik, Przemysław Słomski, jest autorem bloga ekonomicznego slomski.us i prowadzi sklep ze złotem: 79element.pl. Ponieważ jego sklep oferuje rzeczy cenne i łatwe do ukrycia, ma on swoje procedury AML/KYC, które mają na celu wyłapać podejrzane transakcje. Ich przestrzeganie bardzo się Przemysławowi opłaciło…

Zamówienie na 165 tys. Płatne przelewem
19 lutego sklep Przemysława otrzymał zamówienie na 35 złotych monet wartych ponad 165 tys. zł. Takich jak te:

Zamówienie złożyła rzekomo pani Elżbieta z Warszawy, która zażyczyła sobie wysyłkę do… Paczkomatu.

Choć rzekoma zamawiająca była Warszawianką, paczka miała być wysłana do paczkomatu w Gdyni, a zapłacił za nią Pan Stanisław z małej miejscowości w okolicach Piły.

Cóż… życie pisze różne scenariusze, ale przyznacie sami, że Elżbieta z Warszawy podróżująca do Gdyni po odbiór monet opłaconych przez Stanisława spod Piły, może budzić podejrzenia.

Sklep dzwoni do banku

Przemysław Słomski postanowił zadzwonić do banku PKO w Pile, aby zweryfikować przelew.

Pan po drugiej stronie telefonu próbował mnie przekonać, żebym sobie zadzwoni … na numer podany przy składaniu zamówienia (sic) czyli do ewentualnego oszusta. W końcu udało mi się go nakłonić do przekazania sprawy do działu bezpieczeństwa PKO.

22 lutego Przemysław dostał informacje, że faktycznie doszło do oszustwa. Dzień później skontaktowała się z nim policja, a prowadząca postępowanie Prokuratura Rejonowa w Gdyni wydała postanowienie o dokonaniu blokady środków na rachunku sklepu. Blokada została dokonana na okres 3 miesięcy, na podstawie art. 106a pkt 6 ustawy Prawo bankowe. W uzasadnieniu postanowienia napisano:

Według wstępnych ustaleń transakcję zaksięgował nieustalony pracownik PKO BP SA, który podszył się pod innego pracownika i wykorzystał do obsługi tej operacji identyfikator i hasło nieobecnej w pracy osoby. Jednocześnie nie ustalono zapisu w systemach bankowych świadczących, by zleceniodawcą był posiadacz rachunku…

Dalej jest jeszcze ciekawiej

Magdalena Lejman z biura prasowego PKO BP przesłała nam następujące oświadczenie dotyczące tej sprawy.

W tej sprawie nie został pokrzywdzony żaden klient banku, a jedynie bank. Przelew został wykonany z rachunku technicznego. Oddział, który otrzymał informację o podejrzanej transakcji natychmiast poinformował wewnętrzne służby banku, odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Bank zawiadomił organy ścigania, przekazał im wszystkie dowody w sprawie i na bieżąco współpracuje przy jej wyjaśnieniu. Środki zostały już zwrócone na rachunek, z którego został dokonany przelew. Ze względu na dobro postępowania nie możemy udzielić bardziej szczegółowych informacji.

Przemysław Słomski twierdzi, że musiał przekonać oddział banku do zareagowania. Na szczęście się udało i teraz widzimy jak ważna dla Przemysława okazała się jego nieustępliwość.

Prokurator Grażyna Wawryniuk p.o. rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku potwierdziła nam, że w tej sprawie postawiono zarzuty jednej osobie. Zarzucono jej popełnienie przestępstwa z art. 287 § 1 k.k. w zb. z art. 286 § 1 k.k., w zw.  z art.11 § 2 k.k. Z relacji prokuratury łatwiej wywnioskować co faktycznie się stało:

Jak ustalono, podejrzany, pracownik banku działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,   w sposób  nieuprawniony  wszedł  do systemu bankowego oraz dokonał w nim zmian.  Następnie wygenerował  dyspozycję  przelewu na kwotę ponad 165 tysięcy złotych, którą przedłożył do akceptacji innemu pracownikowi banku,  wprowadzając go w błąd co do faktycznego przeznaczenia przelewu.

Faktycznie  przelew  przeznaczony był na pokrycie  zakupu  zamówionych przez podejrzanego  złotych  monet. Podejrzany nie tylko oszukał współpracownika, aby nakłonić go do akceptacji przelewu, ale w błąd wprowadził również sklep Przemysława co do swojej tożsamości.

Oszust nie wzbogacił się, a został ujęty. Przemysław wysłał paczkę do paczkomatu (ale nie z monetami), co pozwoliło na ujęcie oszusta. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa oraz złożył wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec niego  środki zapobiegawcze w postaci: dozoru Policji, poręczenia majątkowego  w kwocie 15 000 złotych oraz zakazu opuszczania kraju. Prokuratura będzie jeszcze sprawdzać, czy w przestępstwie uczestniczyły jakieś inne osoby.

Wedle informacji jakie nieoficjalnie pozyskaliśmy, podejrzany przez kilkanaście lat pracował w PKO w rejonie Trójmiasta, a do jego zadań należało m.in. nadawanie i kontrola uprawnień w systemach informatycznych. Czyżby nagle postanowił zrobić tzw. exit scam? Aż dziwne, że na tak niewielką kwotę. Chyba, że nie tylko u Przemysława złożył zamówienia na złote monety…

Cenna lekcja dla e-handlowców

Przestępca nie odebrał złotych monet, ale gdyby mu się to udało? Stratny zapewne byłby sam Przemysław. Sklep nie mógłby zatrzymać pieniędzy, które pochodzą z przestępstwa. Gdyby oszusta udało się złapać, sklep mógłby najwyżej domagać się naprawienia szkody od oszusta. Gdyby nie udało się złapać oszusta, sklep zostałby bez pieniędzy i bez cennego towaru.

Jeśli handlujecie wartościowymi rzeczami w sieci, potraktujcie to jako przestrogę. Procedury AML/KYC mogą uratować skórę. Zauważcie, że samo wysłanie towaru po otrzymaniu zapłaty wcale nie zabezpiecza sklepu przed stratą, jeśli pieniądze pochodziły z oszustwa.

źródło: niebezpiecznik.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *